czwartek, 30 kwietnia 2015

Organic Native Shetland Wool

 Organic Native Shetland Wool to wełna z owiec rodem z wysp Szetlandzkich. Rasa ta rozwinęła się na wyspach w ciągu ostatnich 5 tysięcy lat i wytworzyła wełnę doskonale przystosowaną do ochrony ciała w surowym północnym klimacie. Wełna jest cienka, lekka i miękka, świetnie izoluje przed chłodem. Występuje w kilkunastu odcieniach trzech kolorów: bieli, brązu i czerni.
Obecnie stada są nieliczne, więc i wełna dostępna jest w niewielkich ilościach.

Pięć szali, jakie pokazuję utkanych jest na krośnie z organicznej, ręcznie przędzionej wełny szetlandzkiej w trzech kolorach: czerni, brązu i szarości.







piątek, 24 kwietnia 2015

Alpaka c.d.

Dr Zdzisław Czaplicki, laureat wielu nagród z dziedziny włókiennictwa, autor książki "Właściwości i struktura wełny z polskich alpak" oraz wynalazca maszyny do prania runa za pomocą ultradźwięków od kilku lat zajmuje się propagowaniem hodowli alpak w Polsce.







Wełna na moim kołowrotku pochodzi z jednej z polskich hodowli, z którą dr Czaplicki współpracuje. Kolory są trzy: płowy (na zdjęciach), biały i brązowy. Dwa ostatnie wciąż się wietrzą przed przędzeniem.

Przed praniem:



 Po praniu i stabilizacji otrzymałam ze 100 gr. runa 232 metry podwójnie skręconej przędzy:



środa, 1 kwietnia 2015

Alpaka

W ramach pewnego projektu badawczego (o czym bardziej obszernie będzie w innym miejscu) testujemy w pełni organiczne runo alpaki.
Oto pierwsze próby: w koszyku jeszcze pachnące runo, na kołowrotku pierwszy uprzęd.




W plenerze

Tak prezentują się moje szale w wietrznym plenerze.
 Wszystkie cztery utkane są z wełny alpaki, wszystkie są na tyle miękkie i obszerne, że można owinąć się nimi niczym płaszczem.







wtorek, 31 marca 2015

Elizabeth Johnson

W czasie mojej ostatniej wyprawy na Szetlandy odwiedziłam pracownię Elizabeth Johnson - Shetland Handspun.
U Elizabeth można zamówić sweter: wybierzemy runo z owiec szetlandzkich a Elizabeth je zgrępluje, uprzędzie i przerobi na przepiękny, mięciutki i ciepły sweter według najlepszych wzorów z Fair Isle.


Jednak to, co mnie zafascynowało najbardziej to krosno: rekonstrukcja starożytnego krosna tkackiego takiego, na jakim tkały kobiety Wikingów. Krosno obciążone jest kamieniami, aby obciążenie było równomierne, kamienie muszą ważyć tyle samo. Dlatego Elizabeth jeżdżąc na plaże po kamienie, zabierała z sobą wagę.


Krosno jest elementem projektu badawczego polegającego na rekonstrukcji płaszcza Wikingów (Vararfeldur) - żeby utkać płaszcz, trzeba było najpierw wymyślić i zrobić narzędzie. W ramach projektu powstały trzy Vararfeldury - jeden na Islandii, jeden w Norwegii i trzeci - na Szetlandach. Krosno na zdjęciu ma 600 trzymetrowych nici osnowy.


A wszystko to dzieje się w takim maleńkim domku...


Przyznam, że wizyta u Elizabeth nie tylko mnie zachwyciła, ale i otworzyła całkiem nowe horyzonty mojej wyobraźni.


Zaczynamy.

Ten blog będzie opowiadał o mojej przygodzie z wełną.
Wełna to sierść owiec, wielbłądów, kóz, królików, lam i alpak. Po ostrzyżeniu zwierzęcia uzyskujemy doskonały surowiec włókienniczy (strzyża), który po upraniu, zgrzebleniu i uprzędzeniu daje nam przędzę, z której można tworzyć dzianiny i tkaniny.

Tkaninę tworzy się na krośnie - najpierw trzeba nawinąć osnowę, po czym można przekładać przez nią wątek według wcześniej zaprojektowanego wzoru. Oto moje krosno.


Jest to ręczne przemysłowe krosno wyprodukowane przez "Fabrykę przyborów tkackich i maszyn Henryk Wagner i spadkobiercy", która została wzniesiona około roku 1853 w Łodzi przy ulicy Tuwima 10. 

Tak wygląda krosno przy pracy.


A to strzyża z owiec szetlandzkich.